Trener Atlético Madryt Diego Simeone wyraził rozczarowanie remisem 1:1 z Galatasaray w Lidze Mistrzów; wynik sprawił, że jego zespół przed ostatnią kolejką fazy grupowej nie znajduje się w pierwszej ósemce i nie kontroluje już własnego losu.
Konsekwencje remisu dla awansu
Simeone podkreślił, że po tym wyniku drużyna nie ma już wszystkiego w swoich rękach i musi czekać na rezultaty innych spotkań. Zespół Atletico zależy teraz od wyników Atalanty i Liverpoolu przed decydującą kolejką.
„Najpierw musimy poczekać i zobaczyć wyniki. Już nie wszystko zależy od nas. Na podstawie rezultatów będziemy zarządzać tym, co możemy. Jesteśmy zależni od Atalanty i Liverpoolu, na początek. Jeśli oni wygrają, przystąpimy do ostatniej kolejki z mniejszymi szansami. To nie jest w naszych rękach. Myśleliśmy, że jeśli wygramy oba mecze, nie będziemy od nikogo zależni”
Przebieg meczu i stracone szanse
Simeone żałował zmarnowanych okazji swojego zespołu w trakcie spotkania. Według niego pierwsza połowa była widowiskowa, Atlético tworzyło sytuacje i prowadziło, lecz Galatasaray wyrównał w momencie, kiedy gospodarze mogli przypieczętować zwycięstwo.
W drugiej połowie Galatasaray grał piątką w obronie i czuł się bardziej komfortowo, miał również swoje szanse, a w końcówce mógł wygrać — na szczęście Marcos nas uratował, mówił trener. Simeone ocenił, że drużyna zagrała dobrze, lecz zabrakło determinacji, którą chce odzyskać.
Uwagi taktyczne i potrzeba większej skuteczności
Trener zwrócił uwagę, że nie tylko napastnicy muszą być bardziej zdecydowani. Wskazał na potrzebę lepszego wykorzystywania sytuacji przez Baenę, Giuliano, Jony oraz stałych fragmentów gry, które powinny przynosić bramki.
„Droga, którą idziemy, w końcu się opłaci. Możliwe, że strzelimy jednego gola i wygramy. Zespół zagrał na tyle dobrze w pierwszej połowie, że mógłby prowadzić dwoma bramkami, ale straciliśmy gola, przy którym mogliśmy zachować się lepiej. Aby zdobywać bramki, wszyscy muszą się poprawić”, dodał Simeone.



