Athletic Bilbao - Nico Williams 2
Maciej Rogowski Photo / shutterstock

Athletic Bilbao odniósł efektowne zwycięstwo nad Atlético Madryt w najciekawszym spotkaniu sobotniej serii gier czwartej kolejki La Liga. Baskowie wygrali 3:0 i zadali rywalom pierwszą porażkę w tym sezonie.

Trzy gole Athleticu po przerwie

Choć w pierwszej połowie to goście z Madrytu prezentowali się lepiej i mieli przewagę w grze, po zmianie stron spotkanie przybrało zupełnie inny obrót. Athletic Bilbao w krótkim czasie przejął inicjatywę i wykorzystał swoje okazje.

Pierwszy gol padł już w 46. minucie. Iñaki Williams oddał strzał, po którym piłka odbiła się od jednego z zawodników, a do futbolówki dopadł jego brat Nico Williams. Młodszy z braci skierował ją do siatki głową, otwierając wynik spotkania.

Zaledwie dwie minuty później gospodarze podwyższyli prowadzenie. Iñaki Williams tym razem wcielił się w rolę asystenta, zagrywając do Roberta Navarro. Hiszpan efektownie zwiódł Alejandro Grimaldo i precyzyjnym uderzeniem zdobył drugą bramkę dla Athleticu.

Atlético nie zdołało odpowiedzieć

Madrytczycy po stracie dwóch goli ruszyli do kolejnych ataków i przez dłuższy czas próbowali odwrócić losy rywalizacji. Ich naciski nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu, a defensywa gospodarzy skutecznie odpierała kolejne próby Atlético.

W 90. minucie Athletic zadał decydujący cios. Johnny Cardoso przechwycił podanie Benata Gerenabarreny, ale jego interwencja sprawiła, że piłka trafiła pod nogi Oihana Sanceta. Rezerwowy wykorzystał sytuację i mocnym strzałem ustalił wynik na 3:0.

Athletic Bilbao odniósł drugie zwycięstwo z rzędu i zdobył pierwsze trzy punkty w tym sezonie na stadionie San Mamés. Po czterech kolejkach oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli. Atlético Madryt zajmuje szóste miejsce z dorobkiem siedmiu punktów, natomiast Athletic plasuje się na siódmej pozycji, mając o jedno „oczko” mniej.

Poprzedni artykułAthletic Bilbao – Atlético Madryt skrót meczu, podsumowanie i statystyki (05.09.2026)
Następny artykułSergio Agüero na celowniku narkotykowego gangu. Chcieli wykorzystać jego wizerunek